Śro, 8 Wrz 2010, 22:26 CET, NY 16:26, Londyn 21:26, Tokio 5:26, WIG20 +2.09% Rynek amerykański Piotr Kuczyński - Xelion 9 Lipca 2010 22:09
Komentarze bez kilkudniowego opóźnienia...
Wracający po trzydniowym weekendzie Amerykanie trafili na sytuację, w której z początku to nie oni nadawali kierunek rynkom. W Azji Shanghai Composite odbił się od rocznego dna, co pomogło innym azjatyckim indeksom, a w Europie indeksy bardzo szybko rosły, bo rynki też już nie mogły doczekać się odbicia. Wydawało się, że nic już byków nie zatrzyma, bo reakcja na opublikowany pół godziny po rozpoczęciu sesji czerwcowy (słaby) indeks ISM dla amerykańskiego sektora usług (ponad 80 procent gospodarki) była bardzo „bycza”.
Początek sesji był znakomity (prawie 2 proc. wzrostu), ale potem wszystko się posypało. Na pół godziny przed końcem sesji indeksy traciły już po około pół procent, ale od tego czasu znowu pojawił się mocniejszy popyt. Ostatnie parę minut doprowadziło nawet do wzrostu S&P 500 i DJIA o pół procent. Warte zauważenie było to, że na wykresie widać już było bardzo wyraźnie „krzyż śmierci” (średnia 200. sesyjna od góry przecięła 50. sesyjną). To mogło, a nawet powinno zmusić do sprzedaży techników i doprowadzić do dużego spadku indeksów. Tego efektu nie było, co sygnalizowało, że byki nie złożyły broni.
Rzeczywiście, w środę niedźwiedzie nie miały nic do powiedzenia, a indeksy wzrosły po trzy procent. Karierę zrobiła zapowiedź publikacji raportu International Council of Shopping Centers. Według tej organizacji sprzedaż w centrach handlowych rosła w ciągu pierwszych pięciu miesięcy tego roku ze średnią dynamiką równą 4 procent – najmocniej od 2006 roku. Dość niezwykły raport i niezbyt wiarogodny. Raporty o sprzedaży detalicznej są słabe, indeksy nastroju na niskim poziomie, bezrobocie wysokie, stopa oszczędności rośnie, rynek nieruchomości się sypie, a konsumenci beztrosko kupują… Być może chodzi o zamożnych konsumentów, którzy rzeczywiście niewiele ucierpieli, ale to nie oni decydują o wielkości popytu wewnętrznego.
W czwartek okazało się, że dane o czerwcowej sprzedaży w sieciach sprzedaży detalicznych (w sklepach czynnych przynajmniej przez cały rok)okazały się być lepsze od prognoz jedynie w połowie sieci. Podobno sprzyjała im sprzedaży dobra pogoda i zbliżający się Dzień Niepodległości oraz duże promocje. Mimo tych czynników pozostałe pięćdziesiąt procent sieci rozczarowało. Teoretyczne to powinno zaszkodzić bykom i rzeczywiście przez długi czas nieco szkodziło, ale dzięki sprintowi w ostatnich trzech kwadransach sesji udało się wypracować kolejne, prawie jednoprocentowe zwyżki indeksów. Byki miały w czwartek tylko jedno zadanie: przedłużyć choćby o niewiele środowe, trzyprocentowe wzrosty indeksów, bo to znacznie umacniałoby inwestorów w przekonaniu, że rozpoczyna się fala wzrostowa. To zadanie wypełniły znakomicie zarówno w czwartek jak i w piątek.
Na rynku walutowym kurs EUR/USD kontynuował zwyżkę. Wybicie z flagi już w zeszłym tygodniu dało sygnał kupna, a nastroje na giełdach akcji poprawiły się, więc nie było w tym wzroście nic dziwnego. Tym razem surowce dopasowały się do tego, co działo się na rynku walutowym. Miedź i ropa mocno zdrożały. Tym rynkom też marzy się wzrostowa korekta w trzecim kwartale. Nawet złoto nieznacznie zmieniło cenę, ale nadal wygląd tego wykresu jest niedźwiedzi. Na tym rynku nadal obowiązuje sygnał sprzedaży. Brakuje tylko przełamanie linii trendu, żeby go wzmocnić. Wzrosły też rentowności obligacji. Tutaj też gracze powoli opuszczają bezpieczną przystań.
Danych makro w zeszłym tygodniu było niewiele. Indeks ISM dla sektora usług spadł mocniej niż oczekiwano (z 55,4 do 53,8 pkt.), co sygnalizowało, że co prawda ponad 80 procent gospodarki nadal się rozwija, ale dynamika wzrostu spada. Dane o stanie rynku kredytów hipotecznych nie pokazały niczego pozytywnego. Co prawda indeks tego rynku wzrósł o 6,7 proc., ale obraz tego rynku nadal był taki sam. Popyt na nowe kredyty bliski 13. letniemu minimum (spadek o 2 proc.), a indeks całego rynku podkręca refinansowanie (wzrost o 9,2 proc.). Średnie oprocentowanie kredytu 30. letniego ze stała stopą oprocentowania wzrosłą kosmetycznie z 4,67 na 4,68 proc. Na rynku pracy też nic nowego się nie wydarzyło. W ostatnim tygodniu ilość nowych wniosków o zasiłek dla bezrobotnych spadła z 472 do 454 tys. (oczekiwano mniejszego spadku). Spadła też nieznacznie średnia 4 tygodniowa. To nie było nic nadzwyczajnego (tak naprawdę dane były nadal słabe), ale z pewnością nie pomagało niedźwiedziom.
Uważam wszystkie informacje, które podobno doprowadziły do wzrostu indeksów za typowe preteksty. Już 1 lipca indeksy wyrysowały zapowiadającą wzrosty formację młota. Potem trzydniowy weekend i wtorkowa, dziwna sesja nieco zaburzyły sytuację, ale początek nowego kwartału, chęć zapomnienia o fatalnym drugim i czekanie na sezon raportów kwartalnych musiały w końcu doprowadzić do rozpoczęcia wzrostów. Pozostaje tylko jedno pytanie, na które długo jeszcze nie będziemy znali odpowiedzi. Czy skończyła się już korekta ABC i wracamy do hossy, czy może po fali spadkowej składającej się z pięciu podfal wchodzimy teraz we wzrostową korektę ABC. Ja obstawiam ten drugi scenariusz.
W nadchodzącym tygodniu najważniejsze dla inwestorów w USA (i na całym świecie) będzie to, że rozpoczyna się w poniedziałek (raportem Alcoa) sezon publikowania raportów kwartalnych przez amerykańskie spółki. W tym tygodniu raporty kwartalne publikują: Alcoa, AMD, Bank Of America, Citigroup, General Electric, Google, Intel, JP Morgan Chase. Jak widać mamy zarówno banki (znacznie obniżone prognozy) jak i spółki high-tech (Google) w tym spółki sektora produkcji półprzewodników (często uznawane za miernik siły gospodarki) jak i wreszcie „amerykańską gospodarkę w pigułce, czyli General Electric. Od środy pojawią się też raporty makro. Będą to te z grupy najważniejszych, czyli sprzedaż detaliczna, produkcja, inflacja, indeks nastroju Uniwersytetu Michigan (dane wstępne) i protokół z ostatniego posiedzenia FOMC.
Te wszystkie raporty niosą w sobie potężny ładunek mogący pchnąć rynek w dowolnym kierunku. Można założyć, że ten tydzień pokaże drogę indeksom na najbliższe 2-3 tygodnie. Nadzieję daje to, co zrobiły indeksy w USA zamykając tydzień zwyżką największą od roku. Poza tym stałą praktyką Wall Street jest podawanie łatwych do pobicia prognoz. Jeśli i tym razem tak będzie to wzrosty będą kontynuowane.
Wykresy:
  S&P 500 jest od połowy kwietnia w kanale trendu spadkowego. Formacja RGR została anulowana, co jest sygnałem kupna. Prawdopodobnie zakończyła się fala C. Możliwe (i być może nawet bardziej prawdopodobne) jest też to, że zakończyliśmy piątą podfalę spadkową i rozpoczęliśmy wzrostowa korektę ABC. Formacja młota może potwierdzać zmianę trendu i rozpoczęcie tej korekty. Wsparcie na 1.045 pkt. Opór na 1.092 pkt.
DJIA jest od połowy kwietnia w kanale trendu spadkowego. Formacja RGR została anulowana, co jest sygnałem kupna. Prawdopodobnie zakończyła się fala C. Możliwe (i być może nawet bardziej prawdopodobne) jest też to, że zakończyliśmy piątą podfalę spadkową i rozpoczęliśmy wzrostowa korektę ABC. Formacja młota może potwierdzać zmianę trendu i rozpoczęcie tej korekty. Opór na 10.294 pkt. Wsparcie w okolicach 9.900 pkt.
TRIN dał sygnał kupna.
NASDAQ jest od połowy kwietnia w kanale trendu spadkowego. Formacja RGR została anulowana, co jest sygnałem kupna. Prawdopodobnie zakończyła się fala C. Możliwe (i być może nawet bardziej prawdopodobne) jest też to, że zakończyliśmy piątą podfalę spadkową i rozpoczęliśmy wzrostowa korektę ABC. Formacja młota może potwierdzać zmianę trendu i rozpoczęcie tej korekty. Wsparcie na 2.100 pkt. Opór na 2.221 pkt. Treść powyższej analizy jest tylko i wyłącznie wyrazem osobistych poglądów jej autora i nie stanowi "rekomendacji" w rozumieniu przepisów Rozporządzenia Ministra Finansów z dnia 19 października 2005 r. w sprawie informacji stanowiących rekomendacje dotyczące instrumentów finansowych, lub ich emitentów (Dz. U. z 2005 r. Nr 206, poz. 1715). Analiza nie spełnia wymogów stawianych rekomendacjom w rozumieniu w/w ustawy, m.in. nie zawiera konkretnej wyceny instrumentu finansowego, nie opiera się na żadnej metodzie wyceny, a także nie określa ryzyka inwestycyjnego. Jest tylko i wyłącznie osobistą opinią autora. Zgodnie z powyższym serwis Stooq oraz autor nie ponoszą jakiejkolwiek odpowiedzialności za decyzje inwestycyjne podejmowane na jej podstawie.
Sąsiednie artykuły
|
|
|